Wielkość czcionki

Mława

Twoje miejsce.
Twój czas.

Świetna zabawa, rekreacja, profilaktyka i cenne nagrody

Magdalena Grzywacz / 11 czerwca 2018

319 kolarzy naliczyli w minioną niedzielę organizatorzy trzeciej edycji Mławskiego Święta Rowerów. Dwie trasy – 15-kilometrową i krótszą, 9-kilometrową – cykliści pokonywali samotnie, z przyjaciółmi lub całymi rodzinami. Na pokonanie tylu okrążeń, ile tylko dusza zapragnie i mięśnie wytrzymają, mieli cztery godziny.

Krótsza trasa wiodła spod miejskiego stadionu ulicami Aleja Marszałkowska, Krajewo i Studzieniec, skąd rowerzyści wracali Aleją Marszałkowską na metę przy Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji. Dłuższa była rozszerzona o dodatkowy odcinek z pętlą na terenie dawnej wsi Piekiełko. Każdy mógł zrobić tyle okrążeń, ile chciał. W rozstawionych po drodze punktach kontrolnych można było się posilić i orzeźwić, ale też zbierać pieczątki przystawiane na specjalnej karcie startowej, która uprawniała później do udziału w losowaniu atrakcyjnych nagród.

Mławskie Święto Rowerów otworzył i zakończył burmistrz miasta Sławomir Kowalewski. Cieszyło go, że po raz kolejny impreza spotkała się z tak dużym zainteresowaniem. – Liczymy na to, że to się będzie rozwijało cały czas. Słyszałem takie głosy spośród uczestników, że chcą, żeby co najmniej dwa razy w roku to się odbywało: na rozpoczęcie sezonu i na zakończenie. Czyli kolejny rajd w tym roku w grudniu – żartował na mecie.

Wyrazy uznania skierował pod adresem uczestników, którzy zadbali o bezpieczeństwo swoje i najbliższych: – Gratuluję wszystkim tym, którzy decydują się na jazdę w kasku rowerowym. To nie jest żadna fanaberia – podkreślał. Zachęcał, aby nie przejmować się uszczypliwymi komentarzami w stylu „Ale się ubrałeś, jak choinka!”. – Nie zważajcie na to. Każdy rozsądny człowiek dba o to, co ma najcenniejsze: głowę – mówił. Jak zdradził, jemu samemu przed laty kask uratował życie. Niemal 30 lat temu – 13 maja 1989 r. – miał kraksę jako kolarz wyczynowy. Gdyby nie kask, mógłby tego wypadku nie przeżyć. – To dlatego jestem ogromnym propagatorem jazdy w kasku – zwracał się do obecnych.

Imprezę podsumowano po godz. 17.00 na miejskim stadionie, gdzie na wszystkich czekały kiełbaski z grilla i napoje, a na licznych szczęśliwców – upominki rzeczowe. Rozlosowano trzy nagrody główne: rower młodzieżowy wygrał Konstanty Woźniak, ekspres do kawy przypadł w udziale Arturowi Zakrzewskiemu, natomiast z telewizora cieszy się już Wojciech Szmyt. Wszystkim obecnym dzieciom wręczono pamiątkowe medale. W ten sam sposób podziękowano obsługującym imprezę strażakom ochotnikom. O sprawny przebieg i bezpieczeństwo Mławskiego Święta Rowerów zadbali także harcerze, strażnicy miejscy, policjanci i pracownicy Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Organizatorami wydarzenia byli Urząd Miasta Mława i MOSiR, zaś partnerem – Stowarzyszenie Sportowo-Rekreacyjne „Tempo Mława”.

Krzysztof Napierski / UMM